Las

Idąc lasem szukam
drogi do polany.
A znajduję ciebie, uwitą
jak górska jagoda.

Widzisz miłość twoja przetrwa,
okazały owoc.
Moc powróci, święta.
Będzie jak w marzeniu,
twe oczy o bystrym spojrzeniu.

Rzeknij, czy dla mnie coś masz?
Gdzie jesteś, serduszko moje?
Czekaj wytrwale,
kochaj mnie stale.

Bóg przyjmuje

Panie, podtrzymaj swe mistyczne ciało.
Daruj kolejnym grzesznikom
słowa zbawienne: „Bądź dobry!”
Powstrzymaj gniew, obdarz świat
nawróceniem.

Niech powrócą do ciebie
dusze, które dotąd odrzucały
Twoją Miłość. Niech ręka twoja
zdziała kolejne cuda nawróceń.

Tak było

Pamiętam taką sytuację:
byłem w mieszkaniu i nagle
usłyszałem zawołanie:
„Ave Maria!”
Aż nim zagrzmiało.

Zobaczyłem także litery tego
pozdrowienia. Jakby napisane
duchowo, ale ujrzałem je
fizycznie. Niech „Ave Maria!”
rozbrzmiewa w każdym
waszym domu.