Nie umarłem, królestwa czekam

Kiedyś miałem takie przeżycie
związane z Męką Pańską:
Ja fizycznie szedłem myć zęby
jak co wieczór, a duchowo ujrzałem
Jezusa co na obelgi mu rzucane
haniebnie w twarz powtarzał:

„Jestem miłością, kocham cię…”
Nie pamiętam czy w takich
słowach ale taki był ich sens. Ale czy mogą
być słowa dosłowniejsze niż te, które
przytoczyłem?
Tak działo się to na wyżynie duchowej,
oni go obrażali a Jezus powtarzał,
że kocha ich mimo obelg.

Innym razem odnośnie męki Pańskiej
miałem wrażenie, że gotowość Jezusa
na śmierć była dla Niego jakby spacer.
Pewnie sobie powtarzał,
że Bóg pobłogosławi mu w nowym miejscu.

Bym pamiętał

Przyjdź i zjaw mi się,
czy nie jesteś ułudą.
A piękniejesz,
stale cudowniejesz.

Wonna jak kwiaty
pełne barw i jasna
nad słońce przyjemniejsza.
Bardziej niż tron
dostojniejsza.

O, miłości – byś chciała…
mi wystarczy, że jesteś
sercu memu dana,
zaleczona jego rana.

Przebacz nam

Uświęcicielu, Boże
okaż nam swe łaskawe
oblicze. Objaw prawdę
swego istnienia, że jest
Bóg pełen dobroci.

Pozwól tym, którzy dotąd
cię odrzucali – przyjąć cię.
Trójco Boża ocal dusze,
zaprzeczające Twemu
istnieniu. Ulituj się nad nimi.
A nas wiernych tobie,
nakłoń do siebie
swymi darami.