Ostatnie pociechy ducha

Kilka dni temu przyśnił mi się
św.o.Pio – był młody, miał jeszcze
ciemne włosy i był w habicie
kapucyna. Wyglądał bardzo pięknie
i jakby witał mnie, czy zapraszał.
Miał na dłoniach rękawiczki skrywające
stygmaty.

I jadąc do szkoły ujrzałem
ku radości naszej – gitarzyści!
Paco de Lucia. Uśmiechnięty
i zadowolony, jakby grał na Kubie
z Chickiem Coreą na dużej scenie.